sobota, 8 października 2016

Prl w łazience - szafki

Musiałam złapać grypę, żeby spokojnie usiąść i mieć czas na napisanie postu. A jest o czym, bo w zeszłym tygodniu skończyliśmy pracę nad łazienkowymi szafkami.


Jak pewnie kiedyś wspominałam łazienkę mamy bardzo dużą, więc i dużych szafek do niej szukaliśmy. Bardzo, bardzo trudno jest znaleźć duże meble łazienkowe, lub takie, które mogą za nie służyć i być jednocześnie pojemnymi. Kolejny raz prl przyszedł na ratunek. Przez około półtora miesiąca przeszukiwałam olx, aż pojawiły się dwie idealne komody z nadstawkami. Dogadałam się z właścicielami, że kupimy same szafki, bez góry. Mimo ich sporych gabarytów, z pomocą znajomego (Artur, dzięki!) udało się je przewieźć z sąsiedniego miasta.


Nad samą procedurą odnawiania nie ma co się za bardzo rozwodzić, czytając poprzednie posty można znaleźć bardziej szczegółowe opisy, teraz wypowiedź zawrę w: szlifowanie (80) - mycie - malowanie (x3) - nóżki dodatkowo pokryte lakiero-bejcą.



Warto natomiast powiedzieć o farbie. Kolor, który chcieliśmy mieć na meblu był dostępny tylko w ramach jednej marki (byliśmy w OBI i Leroy Merlin) - OBI. Mieliśmy trochę wątpliwości czy będzie to dobry produkt, ale zaryzykowaliśmy. Spostrzeżenia są następujące:
- kolor przepiękny, głęboki, bardzo zbliżony do tego na puszce;
- nigdy nie maluję podkładówką, więc wszystkie, nawet jednowarstwowe farby kładę dwa razy, a w przypadku tej marki musiałam położyć aż trzy. Jakby się uprzeć i spojrzeć pod światło, gdzie nie gdzie jest prześwit drewna; 
- puszka stworzona jest z beznadziejnego, miękkiego metalu: przy otwieraniu jej śrubokrętem bardzo pogięłam otwór i przykrywę (zawsze tak otwieram puszki i nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim problemem, a silniejsza się nagle nie stałam).
Podsumowując, nie kupiłabym jej drugi raz...no, chyba, że znowu nigdzie indziej nie byłoby koloru ;) Nóżki pomalowane matowym Luxensem, antracytem, który znamy z poprzednich renowacji - jak zaznaczałam przy okazji krzeseł na tę farbę używamy bezbarwną, satynową lakiero-bejcę z Vidaronu, która wizualnie "wyostrza" elementy mebli, ale też czyni je bardziej funkcjonalnymi bo zmniejsza porowatość powierzchni.

No i tyle:)


Koszty: szafki 200 zł., farba + materiały do malowania ok. 50 zł. 

3 komentarze:

  1. no przepięknie, naprawdę. Marzy mi się też pomalowanie swoich starych mebli, bo są w bardzo dobrym stanie aleeee no jednak nie ta epoka już :) ale kurcze boję się, nigdy wcześniej nie malowałam i mogę coś skiepścić... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś musi być ten pierwszy raz :) Przed pomalowaniem pierwszego mebla też nie miałam doświadczenia :)
      M.

      Usuń
  2. Przepiękna reanimacja starych szafek na nowoczesne i stylowe. Gratulacje

    OdpowiedzUsuń