wtorek, 21 czerwca 2016

Kuchnia

Łazienka i kuchnia to dwa pomieszczenia, od których wykończenia uzależnialiśmy moment przeprowadzki.
Elementy kuchenne kupiliśmy już w styczniu, przy okazji akcji promocyjnej Ikei, o której wydaje mi się, że już wspominałam. Złożenie jej w całości zabrało mnóstwo czasu, ale spodziewaliśmy się tego, więc nie stanowiło to dla nas dużego zaskoczenia. No cóż, na te ponad 120 elementów musieliśmy poświęcić trochę energii :) Oczywiście nie byliśmy z tym sami, mieliśmy kilku pomocników do składania szuflad i instalacji kolejnych sprzętów. 


Zdecydowaliśmy się na system METOD + fronty Veddinge, oraz kolorowe szafki Tutemo. Blaty zamawialiśmy surowe z Leroy Merlin i obrabialiśmy je samodzielnie, ale o tym w innym poście. Komora zlewu oraz bateria także są Ikeowe. O baterię trochę się martwiliśmy, czy będzie dobrej jakości, ale postanowiliśmy zaryzykować i na razie się sprawdza. Pozostałe elementy wyposażenia cały czas dokupujemy, jak coś wpadnie nam w oko, albo otrzymujemy - lodówka, płyta gazowa (mimo, że wybrane przez nas) oraz toster, kawiarka i opiekacz były prezentami ślubnymi, zmywarkę dostaliśmy "w spadku" od rodziców A. Zostawiliśmy większą dziurę między szafkami na nową zmywarkę w przyszłości. Większą, bo ta o szerokości 45 cm jest okej na naczynia naszej dwójki, a że w takim gronie nie planujemy całe życie zostać, kiedyś przyda się szersza.


Być może pamiętacie stąd nasz pierwotny plan kuchni. W rzeczywistości skosy zostały zrobione nieco inaczej, co wymagało rewizji ilości szafek. Niemniej jednak, muszę przyznać, że póki co niektóre z nich są wciąż puste, więc mam nadzieję, że w przyszłości, kiedy bardziej się zagracimy, będzie ich wciąż wystarczająco :) Zrezygnowaliśmy też z szerszego blatu wyspy, przy którym mogłoby się siedzieć na stołkach, na rzecz większego salonu - na tę chwilę wydaje się nam, że była to dobra decyzja.


Koszt samej kuchni, bez blatów i jej wyposażenia, a więc samych szafek, frontów i elementów montażowych, to było jakieś 3100 zł.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Oświetlenie (i państwo młodzi na budowie)

Zanim o tytułowym oświetleniu, najpierw trochę tłumaczenia :)
Nie było nas długo, za długo. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero, gdy zaczęłam dostawać wiadomości z pytaniem co się dzieje na budowie, dlaczego nic nie piszemy!? To naprawdę miłe i zaskakujące. Blog, który miał być w dużej mierze pamiętnikiem dla nas, znalazł swoich czytelników. Fajnie!
Nie było nas ostatnio tu, bo byliśmy pochłonięci zupełnie inną życiową zmianą - wzięliśmy ślub :) Już nie łączy nas jedynie kredyt, ale też wspólne nazwisko.
Ślub i wesele to duże organizacyjne przedsięwzięcie, które pochłania mnóstwo energii i czasu, a jak jeszcze do tego prowadzi się wykończeniówkę to... można się wykończyć!
Przyszli Państwo Młodzi na budowie/w remoncie to ludzie non stop zmęczeni, którzy jedną ręką malują ścianę, a w drugiej trzymają telefon i dogrywają szczegóły transportu gości weselnych.
Praca zawodowa schodzi na drugi plan i dobrze, gdy ma się w niej wyrozumiałych współpracowników, tak jak A. Dobrze też, gdy znajomi i rodzina są tacy jak nasi i dzielnie znoszą wieczne rozdrażnienie oraz brak czasu dla nich.
Przyszły Pan Młody na budowie, to facet, który w sklepie woli pooglądać spodnie z milionem kieszeni na śrubokręty niż kupić garnitur, który jest mało praktyczny.
Przyszła Panna Młoda na budowie to kobieta cała w siniakach, która nie marzy o maseczce bankietowej, a do kosmetyczki na paznokcie idzie za karę - w tym czasie wolałaby złożyć kilka mebli. Te cholerne paznokcie to uniemożliwiają!
Dzień przed ślubem umieraliśmy, myśleliśmy, że nie damy fizycznie rady poradzić sobie z nachodzącym dniem. Ale daliśmy :) Było pięknie, idealnie, do samego rana. I tak dwa dni. 

Fotograf:: http://www.helenabromboszcz.com/
No... a co z tym oświetleniem? Byłam przekonana, że będzie tak jak zazwyczaj - jeśli jesteś specjalistą w jakiejś kwestii, to w swoim domu będziesz mieć ten element zwalony. Całe szczęście tak nie jest. A. zaplanował oświetlenie niemalże perfekcyjnie. Nie tylko ilość luksów się zgadza, w zależności od pomieszczenia i jego przeznaczenia, ale też oprawy pasują do stylu naszego mieszkania.
W salonie, połączonym z aneksem kuchennym, postawiliśmy głównie na oświetlenie sterowane - reflektory umieszczane w szynoprzewodach. To dosyć drogie rozwiązanie, dlatego zdecydowaliśmy się na produkt Ikei, szkoda tylko, że ostatnio chcąc dokupić u nich kolejny reflektor, okazało się, że wycofano tę serię. Co teraz? Nie wiem. Mamy nadzieję, że wprowadzą nowe oprawy, kompatybilne z tymi szynoprzewodami, które mamy.


W salonie, w części w której w przyszłości ma być stół z krzesłami zamontowaliśmy lampę, na dłuuugim kablu. Klosz także z Ikei, papierowy. Kabel ten jest owinięty na belce, w ten sposób lampę możemy spuszczać, podciągać oraz zmieniać jej położenie, w zależności od tego jak ustawimy stół.


Przy drzwiach wejściowych oraz w łazience (przy samym wejściu) umieściliśmy wpuszczane oprawy "oczka".


Problem pojawił się przy wyborze głównego oświetlenia łazienki. Na etapie projektu zrobiliśmy trzy punkty, w których przyszłe oprawy miały być zamontowane. Każdy z nich znajdował się w ścianie - ze względu na ostre skosy w tym pomieszczeniu, trudne byłoby zrobienie oświetlenia sufitowego. Biorąc pod uwagę umiejscowienie kabli byliśmy zmuszeni do wyboru opraw z dwóch grup: kinkietów albo plafonów. Chyba jeszcze o tym mnie wspominałam, ale zaraz obok zasłon, firan i parapetów, najbardziej nie lubimy właśnie kinkietów i plafonów... Nie wiem czy w okolicy naszego miasta pozostał choć jeden sklep handlujący lampami, którego nie odwiedziliśmy w poszukiwaniu kinkietu/plafonu, który by nam odpowiadał. Kilkakrotnie kupiliśmy coś, po czym po przyłożeniu w domu twierdziliśmy, że to porażka i dokonywaliśmy zwrotu. Aż w końcu okazało się, że najlepsze rozwiązanie to najprostsze rozwiązanie. Tak też skończyliśmy z lampami o maksymalnie uproszczonym kształcie, które baaardzo lubimy :) Plafon, w kolorze niebieskim, jest też na antresoli, ale o nim napiszę, gdy przedstawię Wam jej zagospodarowanie.


Sypialnia i garderoba to chyba najbardziej "niedopracowane" pomieszczenia jeśli chodzi o oświetlenie. Niedopracowane dla innych, nie dla nas :) Większość osób, która nas odwiedza, pyta kiedy zamontujemy klosz w sypialni oraz czy ta świetlówa w garderobie to tak na stałe?
W sypialni klosza póki co nie będzie; nie po to robiliśmy ozdobny kabel z ozdobną żarówką, żeby zabudować to kloszem :) Tak, świetlówka w garderobie jest na stałe :)


Na poddaszu już mieszkamy. Nie wszytko jest skończone i wykończone, ale powoli dochodzimy do końca :)