niedziela, 10 kwietnia 2016

Płytki, beton ozdobny i trochę białego montażu

Wykończeniówka została oficjalnie rozpoczęta! Nie dziś, nie wczoraj, ale już prawie miesiąc temu, tylko brak czasu nie sprzyja pisaniu. 
Przyjazd taty A. nadał tempa pracy na strychu. W ciągu tygodnia przy minimalnej naszej pomocy i dużej pomocy siostry A. zrobił milion rzeczy!

Płytki podłogowe: zdecydowaliśmy się na Paradyż, 60x60, jasno szare; do tego dobraliśmy także jasną fugę; płytki są w części kuchennej, całej łazience i w "przedpokoju" czyli przy drzwiach wejściowych, tym samym tworząc z podłogą łazienki jedną całość. Jesteśmy z nich baaardzo zadowoleni. Obawialiśmy się czy nie będą za duże/za małe, ale koniec końców wyglądają świetnie przy całej kubaturze mieszkania. No i te profesjonalne docięcia taty A.!
F A C H O W I E C.
Cena płytek: o ile mnie pamięć nie myli to 49zł./m2


Płytki ścienne: nie pamiętam firmy, jakaś hiszpańska, płytki z gliny, leciutkie i kocham je szczerze :) Długo szukaliśmy czegoś co ma ciekawy wzór, ponadczasowy i nie jest we wszystkich kolorach tęczy. Jak już było coś fajnego to kosztowało sporo, dla nas zbyt dużo. Wiemy już, że nie wszyscy mają takie zdanie jak my, że te płytki są w miarę uniwersalne, ale ostatecznie - who cares!
Cena: 49 zł/m2 po przecenie już, bo z outletu!

Jeszcze nie zafugowane!
Beton ozdobny:  marka Jeger, kolor Napoli mieszany z Roma. Bardzo, ale to bardzo nie chcieliśmy zakafelkować naszych ponad 20 m2 łazienki - byłoby to okropnie drogie i jeszcze do tego, wg nas, strasznie słabe. Spodobał nam się beton ozdobny, takie wiecie, betonowe płyty przyklejane na ścianę, ale musieliśmy z niego zrezygnować, bo nasz karton-gips raczej by ich nie wytrzymał. Nie mamy tendencji do ryzykowania. Wybraliśmy więc beton ozdobny w postaci tynku. Przed przyjazdem taty A. zagruntowaliśmy ściany specjalnym gruntem szczepnym, po czym mój przyszły teść nałożył beton na większą ścianę. Jego wprawna ręka robiła to tak równo, że zaczęliśmy kombinować jakby tu dodać mu bardziej surowego charakteru. W ruch poszły twarde włosy miotły i odrywanie pacy od schnącego betonu. Jako, że Tata A. nie zdążył położyć całości, jedną, mniejszą ze ścian, dorobiliśmy sami - przez brak wprawy, bez zbędnego starania się, zdecydowanie wygląda surowo ;) Całość zalakierowaliśmy także specjalnie przeznaczonym do tego środkiem.
Ceny: 14 kg betonu ok 300zł., grunt i lakier po ok. 40 zł. za puszkę.

Beton dopiero schnie, obecnie jest jaśniejszy
Odpływ prysznica: ile tu było problemów... w naszym rozdziale obowiązków (możecie mi wierzyć, że nie da się zajmować wszystkim na raz) to mi przypadło ogarnięcie odpływu prysznicowego. Nie byłoby w tym nic trudnego gdyby nie kilka kwestii - nie chcieliśmy brodzika, a wyprofilowane płytki ze spadem. Tak więc rurę, którą Panowie hydraulicy nam zostawili trzeba było ukryć w wylewce. Wyjście wspomnianej rury było siłą rzeczy pionowe a nie boczne, co już troszeczkę ograniczyło wybór odpływu. Pionowe są z reguły wysokie - te o skróconym module w naszym mieście były tylko na zamówienie, a my potrzebowaliśmy go na JUŻ. Doszliśmy więc do wniosku, że rozkopujemy wylewkę jeszcze bardziej niż normalnie byłoby to konieczne, tniemy styropian i decydujemy co dalej. Okazało się, że o pionowym odpływie nie ma mowy - nie pozwalała na to uzyskana wysokość, tak więc ostatecznie zamontowaliśmy boczny, także o niskim module, który (całe szczęście!) akurat był dostępny w jednym ze sklepów i udało się! Brodzik już nam nie groził :) Dodatkowo, odpływ kupiliśmy z dużą zniżką - dziękujemy Michał!
Cena: dla nas jakoś około 200 zł.


Biały montaż: trzy rzeczy zostały wykonane.
 a) bateria wolnostojąca: ciężka sprawa... wahaliśmy się z A. czy ją teraz kupować - kosztuje kuuuupę mamony, ale z drugiej strony skoro robimy podłogę, a ona ma być w niej umieszczona, to lepiej zrobić raz a dobrze, zamiast za kilka miesięcy znowu ją rozkopywać. Po kupieniu baterii teść pół dnia walczył z jej instalacją, bo wylewka w tym miejscu oraz same podłączenie wymagało wielu przeróbek. Ostatecznie jednak mamy ją i póki co może nam służyć do nalewania wody do wiadra, bo wanny nie ma i raczej szybko nie będzie.
b) bateria prysznicowa: tutaj nie ma co za bardzo rozkminiać, zainstalowana i tyle, bez problemów :)
c) miska wc: jak wyżej!
d) no, to akurat nie biały montaż ale wspomnę o tym - dokopaliśmy się do termostatu podłogówki, który niefortunnie (!?) został zapłytowany. Wstawione zostały drzwiczki rewizyjne.
Cen i dokładnego opisu urządzeń nie podaję, bo planuję na to osobny post odnoszący się nie do wykończenia, a wyposażenia łazienki.


W między czasie, zostały zaszpachlowane pozostałe ściany w łazience i pomniejszone te nieszczęsne otwory na drzwi w garderobie i sypialni. U nas wiele więcej zmian, ale powoli, za chwilę znowu znajdę czas i opiszę resztę:)

5 komentarzy:

  1. Kocham te płytki płytki łazience! Sama o takich myślę :) nadal podziwiam Was na maxa i życzę dużo siły i cierpliwości! Pozdro od dziewczyny z Tczewa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham te płytki płytki łazience! Sama o takich myślę :) nadal podziwiam Was na maxa i życzę dużo siły i cierpliwości! Pozdro od dziewczyny z Tczewa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyno z Tczewa ;) dziękujemy za miłe słowa! Czekam na instagramowe relacje z Twojego przyszłego mieszkania :)

      Usuń
    2. U nas póki co kucia ścian,powiększanie powierzchni łazienki itp, nie ma co podziwiac:P Ale jak tylko coś ruszy fajnego myślę,ze zrobię jakaś krótka relacje. :)

      Usuń
    3. U nas póki co kucia ścian,powiększanie powierzchni łazienki itp, nie ma co podziwiac:P Ale jak tylko coś ruszy fajnego myślę,ze zrobię jakaś krótka relacje. :)

      Usuń